WORLD PASTA DAY

runeasier_world_pasta_party_1

 

runeasier_world_pasta_party_3

 

runeasier_world_pasta_party_2

 

runeasier_world_pasta_party_4

W Światowy Dzień Makaronu nie mogło zabraknąć na blogu prostego i szybkiego przepisu dla zabieganych. Zboże nie tylko smakuje, ale także inspiruje, w tym przede wszystkim do mocnego i regularnego biegania. Tym bardziej, gdy przygotowanie jednej z najsmaczniejszych past zajmuje mniej, niż 15 minut.
Na dobrej jakości oliwie krótko podsmażamy drobno pokrojony czosnek, papryczkę chili i posiekaną natkę pietruszki. W trakcie, na drugiej patelni, karmelizujemy z gałązką aromatycznego świeżego rozmarynu pomidory koktajlowe. Na koniec, łączymy wszystkie przygotowane składniki z ugotowanym al dente makaronem, chwilę razem podgrzewamy, doprawiamy do smaku solą oraz pieprzem i biegamy!

Łukasz Pura, RunEasier

B I E G A N I E

magazyn_bieganie_runeasier_1

 

magazyn_bieganie_runeasier_2

 

magazyn_bieganie_runeasier_3

 

magazyn_bieganie_runeasier_4

 

magazyn_bieganie_runeasier_5

Aktualny jeszcze, choć już na finiszu sezon startowy zakończyłem niestety kilka tygodni temu. Rzeczywiście, kontuzje są nieuniknione i choćby przestrzegać wszystkich obowiązujących dobrych zasad bezpiecznego treningu i startu w zawodach, to niestety nie wszystko jest do przewidzenia. Wrześniowy 36. PZU Maraton Warszawski i próbę bliskiego spotkania z czasem magicznych 3h musiałem odłożyć na przyszły rok. Ale nie ma tego złego… To wbrew pozorom dobry czas, na trening mentalny – o którym nieco niebawem na blogu oraz na nadrobienie pozostałych zaległości. Tym czasem wracam do lektury najnowszego numeru miesięcznika BIEGANIE, który przed momentem wyjąłem ze swojej pocztowej skrzynki. Jednak warto też wrócić do poprzednich, w których również miałem swój mały udział .

Łukasz Pura, RunEasier

Like | GRETE WAITZ

grete_waitz_runeasier_4

Wśród uprawiającej sport płci pięknej jest coś absolutnie wyjątkowego. Bieganie, jazda na rowerze, czy pływanie, #LIKEAGIRL jest bez wątpienia piękne. Nigdy nie uważałem inaczej. Zawsze postrzegałem to, jako coś szczególnego. Imponowały i imponują mi biegające kobiety, wbrew pozorom szczególnie te, które są szybsze, silniejsze i bardziej wytrzymałe ode mnie. Jednak nie jest to warunek determinujący moje uznanie. Cenię przede wszystkim je, ponieważ sam dobrze wiem, jak wiele sport wymaga poświęcenia i niejednkrotnie wielu wyrzeczeń.

Pływanie, rzucanie, skakanie, czy bieganie #JakDziewczyna jest absolutnie wyjątkowe! ;-)

Tym bardziej trudno uwierzyć, że jeszcze do niedawna sport był zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn. Oficjalnie, kobiety do rywalizacji sportowej podczas Igrzysk Olimpijskich zostały dopuszczone dopiero w 1913 roku. Mimo tego, ich udział w wydarzeniach sportowych długo jeszcze był znikomy. Musiało niestety nieco upłynąć wody, aby nadmuchane ambicje mężczyzn skupiły się przede wszystkim na szlachetnej stronie sportu, dostępnego dla wszystkich, a nie wyłącznie na własnych rozbujałych ego.
Do zmiany tej sytuacji niezbędna była także zdecydowana kobieca determinacja, której z pewnością nie zabrakło norweskiej lekkoatletce, specjalizującej się w biegach na długich dystansach, Grete Waitz. Trudno przecenić jej zaangażowanie w propagowanie sportu wśród kobiet, przede wszystkim biegania. Swoją sportową działalnością i wyjątkowymi sukcesami udowodniła, jak to jest biegać #JakDziewczyna i zwyciężać.

grete_waitz_runeasier_2
Grete Waitz urodziła się 1 października 1953 roku w Oslo. Mając sidemnaście lat ustanowiła rekord Europy juniorek w biegu na 1500 metrów. Od początku wykazywała dużą determinację w osiąganiu sportowych sukcesów. W 1978 roku, wystartowała w maratonie nowojorskim, po zaproszeniu jego twórcy – Freda Lebow, gdzie zwyciężała dziewięć razy z rzędu. Dwukrotnie także triumfowała podczas maratonu w Londynie. Była też, między innymi, pięciokrotnie złotą medalistką Mistrzostw Świata w biegach przełajowych.

Przez całe swoje życie propagowała bieganie na całym świecie. Odnoszę wrażenie, że to przede wszystkim było jej głównym, życiowym celem. Nawet w ostatnich tygodniach swojego życia, kiedy już ciężko chorowała, przebywając w klinice, urządziła salę gimnastyczną dla chorych i w miarę swoich możliwości prowadziła z nimi zajęcia. Właściwie do końca swojego życia była świadoma swojej sportowej misji, którą przez cały czas skrupulatnie realizowała. W wywiadzie udzielonym dla serwisu competitior.com w 2010 roku mówiła – „Przebiegnięcie maratonu staje się celem dla coraz większej ilości ludzi, co mnie niesamowicie cieszy. Liczba uczestników stale rośnie. Jestem bardzo szczęśliwa”.

Grete Waitz – matka nowojorskiego maratonu, zmarła przegrywając z rakiem mózgu 19 kwietnia 2011 roku.

THX Grete…

Łukasz Pura, RunEasier

R U N B U R G E R

runburger_5

Gotując, nie poszukuję w kuchni roślinnych substytutów mięsa. Po prostu ich nie potrzebuję. Moc roślin nie tylko tkwi w ich wartościach odżywczych, ale także w różnorodnych smakach i ich  umiejętnym łączeniu. Dlatego, autorska propozycja RUNBURGERA nie uwzględnia choćby warzywnego kotleta, za to wyróżnia się wyśmienitą smakową kompozycją wszystkich wykorzystanych do jej przygotowania roślinnych składników. RUNBURGER to kanapka inspirowana bieganiem, dlatego najlepiej smakuje po biegowym treningu ;-)

Najważniejszym składnikiem RUNBURGERA jest między innymi pasta z oliwek – przygotowuję ją blenderując czarne oliwki, kapary, pestki słonecznika, choć mogą to być także włoskie orzechy, z czosnkiem, odrobiną dobrej jakości oliwy, solą i pieprzem. Do tego grilowane, grubo krojone krążki cukinii doprawione przede wszystkim słodką i odrobiną ostrej papryki oraz esencjonalny, z czosnkiem, solą, pieprzem, odrobiną oliwy i szczyptą ziół prowansalskich, sos pomidorowy. Najlepsze do jego przygotowania są pomidory śliwkowe, ewentualnie pelati z puszki. Pozostałe składniki to liście sałaty, pomidor – w mojej kanapce malinowy, kilka drobnych krążków słodkiej cebuli, usmażone oraz doprawione solą i pieprzem pieczarki, a także kiełki lucerny.

Ostrożnie! Uważajcie, aby się nie pobrudzić ;-)

runburger_1

 

runburger_2

 

runburger_3

 

runburger_4

 

runburger_6

BON APPETIT!

Łukasz Pura, Run Easier

pora wrócić

comeback

Powroty w swej osobliwej naturze są ani łatwe, ani trudne. Niestety bywają skomplikowane, tym samym nieprzewidywalne. Jednak z pewnością wymagają ponownego, odpowiednio dużego zaangażowania, niekiedy wstrzymania i ewentualnie paru słów wyjaśnienia, które jestem bez wątpienia choćby w kilku zdaniach w tej sytuacji winien. Niestety odnoszę wrażenie, że moje tłumaczenie nie będzie zbyt mocne i przekonujące. Nie znam konkretnych powodów, dla których mnie tu w ostatnim czasie nie było. Stało się tak bez wielkiej przyczyny, po prostu odpuściłem – głupia sprawa. Być może zwątpiłem, zgubiłem sens. Biegowych blogów jest wiele, a wśród nich większość tych bardzo dobrych. Poza tym wbrew pozorom mam wiele przezorności, która niekiedy w moim przypadku potrafi być także zgubna.

„Nim wykonasz pieśń
pomyśl i sprawdź
czy nie piękniej robi to ptak
i czy wogóle jest sens
wykonywać pieśń
(…)”

Niestety, albo na szczęście nic nie jest czarne, czy też białe. Być może również było tak w tej sytuacji. Zabrakło mi motywacji i chęci – straciłem cel.

Jednak skoro wracam, nie był to czas stracony. Potrzebowałem go prawdopodobnie, aby się przekonać i jeszcze bardziej docenić przede wszystkim tych którzy mimo braku nowych materiałów na blogu z nadzieją przez ten czas tu zaglądali. Przybyło też nieco nowych osób zainteresowanych blogiem Run Easier, co jest dla mnie jednak zaskoczeniem. Nie będę ukrywał, że jest to dla mnie ważne i budujące. Mnie również brakowało tego biegowego miejsca. Choć w krótkim czasie, to szybko przywykłem do niego. W końcu dzięki Run Easier wiele życzliwych słów z Waszych ust i komentarzy otrzymałem. Były także te mniej uprzejme, jednak za nie również dziękuję. W pewny sensie one są równie budujące, a wbrew pozorom bywają nawet bardziej.


Jednak pora definitywnie wrócić. Czas zostawić z tyłu i zapomnieć o tym, co się nie udało, czego nie zrobiłem i zacząć ponownie. Niekiedy warto wejść dwa razy do tej samej rzeki.
Obiecuję, że znowu będzie jak kiedyś, a czasami być może uda się nieco lepiej. Jeśli przez dłuższą jednak tylko chwilę mnie tu zabraknie, możecie bez wyrzutów sumienia wytargać mnie za uszy. Natomiast, proszę oszczędźcie moje nogi. Mimo braku w ostatnim czasie nowych wpisów na blogu, nie zapomniałem o bieganiu. Przez cały ten czas biegałem, nadal biegam i będę biegał. Nie przesadzam twierdząc, że w moim życiu bieganie jest równie ważne jak oddech, miłość, czy wzruszenie. Dzięki bieganiu nie tylko zawdzięczam zdrowie, miłość do sportu – w ostanim czasie pochłaniającego mnie triathlonu, ale również pasję do życia. Oczywiście, to wszystko dzięki wsparciu najbliższych mi osób – mojej żonie Agnieszce i obecnie sześcioletniemu cudownemu synowi Jankowi. Dziś już mam świadomość jaki ich jest w tym ogromny udział. Zacząłem biegać dla siebie, ale kontynuję swój bieg już tylko dla nich i dzięki nim.

THX!

Łukasz Pura, Run Easier

running playlist #2

RunEasier_running_playlist_2.4

Nieco już minęło od opublikowania na blogu Run Easier pierwszej biegowej playlisty, więc z pewnością pora na kolejną. Ponownie do zasubskrybowania czeka nowa, godzinna kompilacja trzynastu pobieganych utworów. Wszystko odbywa się poprzez serwis Spotify, oferujący dostęp do muzyki w strumieniu. Wystarczy, że pobierzecie gotową playlistę na swoje smartfony i w drogę!

DOBREGO BIEGANIA! ;)

Łukasz Pura, Run Easier

open your mind

RunEasier_ultra_1

Chcę już na początku zaznaczyć, iż poza sobą, nie chcę nikomu niczego udowadniać. Jedynie chciałbym poznać swoje granice i być może, w miarę możliwości, spróbować je przesunąć, ale tylko po to, aby być lepszym niż byłem wczoraj. Nie porównuję się i nie stawiam siebie wyżej od innych. Także wszystkie zapisane tu przeze mnie słowa są wyłącznie moimi przemyśleniami i wnioskami. Biorę za nie pełną odpowiedzialność, jednak nie są one żadnym uniwersalnym ujęciem tematu. To wyłącznie osobiste, często intymne, myśli i spostrzeżenia. Mimo wszystko dzielę się nimi, ponieważ dotyczą biegania, które przecież poniekąd jest intymnym, każdego biegacza osobistym aktem, w tym moim.

Bieganie to myślenie. Nie istnieje poza intelektem. Odnoszę wrażenie, iż obie te czynności są w ciągłej interakcji, dopełniają się i wspierają. Nie funkcjonują osobno. Za każdym razem moje myśli biegną razem ze mną. Bywają różne i nie zawsze są głębokie. Częściej dotyczą błahych problemów, niż własnego jestestwa. Choć zwykle są przyziemne, to zajmują mnie za każdym razem. Determinuje je pośrednio także ilość przebiegniętych kilometrów. Przeobrażają się i zmieniają z narastającym zmęczeniem. Początkowo pozwalają nad sobą panować, układają się w logicznym porządku, do momentu, aż niestety przestaję mieć nad nimi kontrolę. Po czym przyspieszają i biegną własnym tempem, niekiedy poza moim zasięgiem.

Moje maratońskie doświadczenia są wszystkie podobne. Podczas każdego biegu mierzyłem się ze ścianą i dotychczas wygrywałem. Nie było to łatwe, za każdym razem powtarzałem sobie, że to  ostatni raz. Niekiedy liczyłem kroki, innym razem próbowałem przemyśleć bieżące sprawy, rozwikłać w myślach aktualne problemy. Jeszcze w innym przypadku jedynie świadomość porażki mobilizowała mnie do osobistego zwycięstwa. Jednak w każdej z tych sytuacji w konsekwencji przekraczałem linię mety, a wtedy zwykle planuje się już kolejny bieg. W jednej chwili zapomina się o wszystkich z przed momentu trudnościach, jakby nigdy one nie istniały. Ich wspomnieniem pozostaje ewentualnie ból fizyczny, choć i on nie jest w stanie przyćmić osiągniętego szczęścia.

Zawsze wtedy u mnie pojawia się pytanie, co dalej? Muszę mieć określony cel i plan jego realizacji. Świadomość działania określa mój porządek i pomaga w nim wytrwać. Po zwycięstwie zwykle mam ochotę na więcej. Być może dlatego, że nigdy jeszcze z sobą nie przegrałem. Oczywiście ponosiłem pojedyncze porażki, jednak one są nie do uniknięcia. Wraz z wszystkimi zwycięstwami, szczególnie tymi na poziomie umysłu, są przewidywalną drogą każdego biegacza. I nie ma tu znaczenia biegowy staż, wszyscy borykamy się z tymi samymi problemami. Bez względu na wiek, doświadczenie i przebiegany dzienny kilometraż, mamy porównywalne kłopoty i biegowe pragnienia. Różnią nas jedynie konkretne cele.

Ultra running dotyczy wszystkich, choć dla każdego zaczyna się w nieco innym miejscu. To przede wszystkim sukcesywne pokonywanie własnych słabości. Mimo napotkanych porażek, to stawianie kolejnych biegowych kroków. Nawet jeśli tempo nie pozwala na konwersację z własnymi myślami, to warto się mu poddać, mimo wszelkich wątpliwość biec przed siebie.

Łukasz Pura, Run Easier

viva la Maratona di Roma

RunEasier_pizza_maratona_1.4
Za kilkanaście godzin rozpocznie się 20. edycja Maratonu przez Rzym, który jest dla mnie inspiracją zarówno sportową, jak i kulinarną. Z lekką zazdrością myślę już o ponad 19 000 biegaczy, którzy jutro zapełnią ulicę Wiecznego Miasta, a ich wysiłek zostanie zwieńczony wyśmienitą włoską kuchnią. Pomyślałem, że odbywający się maraton w Rzymie, to dobra okazja do przygotowania lekkiej i wykwintnej pizzy, na której zjedzenie może pozwolić sobie każdy. Zwykle przyrządzam ją na koniec tygodnia treningowego, jednak wegańska pizza może być również doskonałym pomaratonowym posiłkiem. To zdecydowanie zdrowsza i lżejsza wersja tradycyjnej pszennej pizzy z serem, a równie boska.

Przepis jest prosty, jak to zwykle bywa w kuchni włoskiej. Najważniejsze jest idealne ciasto, które przygotowałem z mąki orkiszowej, esencjonalny sos pomidorowy z dużą ilością świeżych ziół oraz wyśmienita kompozycja dodatków: suszonych pomidorów, czarnych oliwek, kaparów, pomidorów koktajlowych i dojrzałego avocado. Na koniec jeszcze całość należy obficie skropić najlepszej jakości oliwą, a po wszystkim już tylko dolce far niente. 

RunEasier_pizza_maratona_1

 

RunEasier_pizza_maratona_2

 

RunEasier_pizza_maratona_3

 

RunEasier_pizza_maratona_4

VIVA LA ROMA!

Łukasz Pura, Run Easier

Inside The Sport Bags #1

FOR HIM//

RunEasier_inside_the_sport_bags_1

shoes// New Balance M890v4 NYC
shorts// New Balance Minimus
long sleeve// Adidas Supernova
sunglasses// Ray-Ban RB2140 Wayfarer
music album// Pink Freud

Niektórzy twierdzą, że w bieganiu strój nie ma znaczenia. Rzeczywiście, nie szata zdobi biegacza, jednak odpowiednio dobrana z pewnością zapewnia komfort w trakcie biegu, a przy tym może być jednocześnie kolorowa i estetyczna. Zapowiadając nadejście cieplejszych dni, biegowa propozycja for her & for him.

RunEasier_inside_the_sport_bags_2

 

RunEasier_inside_the_sport_bags_5

 

FOR HER//

RunEasier_inside_the_sport_bags_3

long sleeve// Nike Dri-Fit
shorts// Adidas
sunglasses// Bliss
music album// Imany

RunEasier_inside_the_sport_bags_4

 

RunEasier_inside_the_sport_bags_6

SŁONECZNEGO WYBIEGANIA! ;)

Łukasz Pura, Run Easier

jestem wege

RunEasier_jestem_wege

Mam nieskromne poczucie, że kilka razy w życiu zdarzyło się mi wyprzedzić czas. Niekoniecznie jest ono prawdziwe. Mam świadomość, że to być może wyłącznie moje osobiste przeświadczenie, stwarzające jedynie pozory mnie lepszego. Jednak to poczucie w swym założeniu niejednokrotnie z pewnością okazywało się skuteczne. Mobilizowało i dodawało odwagi, a niekiedy w zderzeniu z rzeczywistością, choć bywało bolesne, uczyło także pokory. W każdym razie, jeśli tylko potrafiłem wyciągnąć wnioski, bez względu na osiągnięty mój drobny, ale osobisty sukces, czy też porażkę, oceniam je jako metodę skutecznej motywacji. 

Kiedy kilka lat temu zaczynałem biegać miałem podobne przeświadczenie. Oczywiście przede wszystkim powodem, dla którego się zdecydowałem było moje zdrowie, jednak i w tym przypadku świadomość, iż należę do tej niewielkiej społeczności biegaczy, była pociągająca. Te ironiczne spojrzenia ludzi mnie mijających, były moją dodatkową motywacją. Nie miałem wtedy też wątpliwości, że to się zmieni i zmieniło się bardzo szybko. Zacząłem widywać biegaczy coraz częściej, a nawet przez chwilę zrobiło się tłoczno. Nie robiło to także już wrażenia na napotkanych spacerujących osobach. Staliśmy się przewidywalnym elementem krajobrazu.
Po kilku latach biegania zacząłem myśleć o triathlonie. Choć Samo bieganie przestało mi wystarczać, jednak w konsekwencji okazuje się dla mnie najważniejszeą dyscypliną, to z niewiadomych powodów decyzję o triathlonie odkładałem na później. W międzyczasie pojawiła się jeszcze przygoda ze wspinaczką, ale myśl o tri cały czas zaprzątała mój umysł. Decyzję właściwie podjąłem niedawno, zaledwie w ubiegłym roku i znowu mam poczucie, być może niesłuszne, że byłem mały krok przed. Choć już zdecydowana większość wie czym jest triathlon, to jednak najlepszy czas tej dyscypliny jeszcze chyba przed nami. Kto wie, być może okaże się ona bardziej popularna niż bieganie. Oczywiście mam świadomość, że to mało prawdopodobne, ale zbyt wiele razy się myliłem, aby mieć pewność.

Nie zaskoczysz mnie myśląc, że to moje niepotrzebne dywagacje, zbyt daleko odbiegające od tematu. Chaotyczne ujęcie kilku nieznaczących osobistych historii. Jednak nie mogłem opisać ich inaczej, gdyż takie one były, a właście są nadal. Bezładne, niepoukładane, sprawiające wrażenie niemających logicznego wytłumaczenia. Jednak to ciągłe poszukiwanie, drążenie tych kilku osobistych aspektów, doprowadziło mnie do najbardziej słusznej i racjonalnej decyzji. 

Bywam ambitnym amatorem sportu. Choć z różnym skutkiem, to uwielbiam sukcesywnie sięgać po więcej. Nie będę też ukrywał, jak duże znaczenie mają dla mnie historie Richa Rolla i Scotta Jurka. Mam świadomość, że nigdy nie osiągnę ich sportowego poziomu, jednak im po prostu zazdroszczę. Dlatego musiałem też się przekonać, co oznacza być wege. Pierwotnie zrobiłem to wyłącznie z powodów egoistycznych. Chciałem być szybszy, uwierzyłem, że wegańska dieta pomoże mi w osiągnieciu idealnej wagi startowej oraz oczyści mój organizm. Marzyłem o kolejnych celach sportowych, więc zdecydowałem się nie tylko na odstawienie mięsa, ale wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego. Decyzje podjąłem w jednej chwili, bez rozważania. Docierały do mnie sugestie innych, abym zmieniał swoje nawyki żywieniowe stopniowo, na początek rezygnując tylko z części produktów zwierzęcych, jednak ja wiedziałem, że ta decyzja musi być radykalna. Podjąłem ją w ubiegłym roku, chwilę po decyzji o przygodzie z triathlonem.
Z wzorowego mięsożercy stałem się weganinem i nie zdawałem sobie sprawy, że zmieni mnie to na wielu płaszczyznach. Pod względem sportowym osiągnąłem więcej, jednak aktualnie gdybym nawet przestał uprawiać sport, czego absolutnie sobie nie wyobrażam, nie zmieniłbym już swojej definicji żywienia. Zbyt wiele dzięki niej wspaniałego zawdzięczam – przede wszystkim zdrowie, fantastyczne samopoczucie i znacznie częstszy uśmiech na twarzy. Niby niewiele, a jednak dla większości to trudne do osiągniecia. Prócz osobistych zmian ma to wpływ również na moje otoczenie i bliskich. Nie wszyscy okazują zrozumienie, ale są też tacy, którzy zdecydowali się spróbować być wege. Nie ukrywam, że stało się to moim sposobem życia i wręcz emanuuje ze mnie, jednak nikogo nie przekonuję, tym bardziej nie zmuszam, ale nie potrafię przestać się tym cieszyć.

Tym razem wyprzedziłem sam siebie.

Łukasz Pura, Run Easier

running playlist #1

RunEasier_running_playlist_1.5

Mam nadzieję, że spora część z Was – odwiedzających blog Run Easier, to także użytkownicy serwisu Spotify, oferującego dostęp do muzyki w strumieniu. Tych, którzy jeszcze z niego nie korzystali, szczerze zachęcam, bo oto pierwsza, trwająca godzinę, biegowa playlista Run Easier. Kompilacja piętnastu utworów współgrających z biegowymi emocjami. Uruchamiacie ją na swoim smartfonie, po czym pozostaje już tylko cieszyć się bieganiem. Wkrótce kolejne zestawienie biegowych powersongów.

NIECH WAS NOGI NIOSĄ! ;)

Łukasz Pura, Run Easier

pobiegane smoothie z avocado

RunEasier_Avocado_Juice_1

Historia bomby witaminowej o nazwie smoothie sięga lat 60 XX wieku, kiedy to Ameryka zachwyciła się owocowym, pysznym, sycącym i bardzo zdrowym posiłkiem. Posiłkiem, bo nazwać smoothie napojem to zdecydowanie za mało. 
To idealna propozycja dla biegaczy i zabieganych – moc biegowa w jednej szklance. Ci którzy jeszcze nie próbowali zblendowanych warzyw i owoców z odrobiną wody, koniecznie powinni to zrobić. Chyba nie znam lepszej propozycji niskoprzetworzonego posiłku. Osobiście zwariowałem na jego punkcie. Zwykle smoothie przyrządzam rano i zaraz po treningu, aby wspomóc regenerację. To posiłek, który nie obciąża układu trawiennego, gdyż rozdrobnione warzywa i owoce są łatwo przyswajalne. 
Proporcje nie są tu ważne. Ja wykorzystałem trzy natki pietruszki, jedno awokado i trzy limonki. Całość zmiksowałem w blenderze i na koniec dodałem wodę. Pamiętaj! Jesteś tym, co jesz! ;) 

RunEasier_Avocado_Juice_3

 

RunEasier_Avocado_Juice_2

 

RunEasier_Avocado_Juice_4

CHEERS!

Łukasz Pura, Run Easier

be like FRED LEBOW

runeasier_fred_lebow_1

Nie wyobrażam sobie swojego życia bez biegania i mam świadomość, że to nie jest wyłącznie mój osobisty sukces. Biegając, w pewnym sensie, pamiętam o wszystkich bliskich mi osobach, które przyczyniły się do mojej biegowej pasji. Kiedy już z perspektywy kilku lat myślę o tym, nie mam wątpliwości, że bez nich moje życie by się nie zmieniło. Jednak zanim spotkałem ich na swoich biegowych ścieżkach, wcześniej, na długo nim zacząłem biegać był Fred Lebow. Właściwie to od niego wszystko się zaczęło.

runeasier_fred_lebow_2
To niezwykłe, że nowożytna historia biegania rozpoczyna się od jednego, pełnego ideałów i marzeń człowieka. Fred Lebow zapoczątkował biegową rewolucję, choć jak wspominają jego przyjaciele, kiedy biegał przypominał raczej kaczkę, z tym że był od niej wolniejszy. Mimo wszystko robił to każdego dnia. Bieganiu podporządkował całe swoje życie, przez co też nigdy nie założył rodziny. Kiedy w noc sylwestrową okazało się, że brakuje mu jeszcze do przebiegnięcia 30 kilometrów z zaplanowanych 4 tysięcy, a Ona wkładała już wieczorową suknię, przed drzwiami zastał swoje walizki. Później najważniejsze było już tylko bieganie i marzenie o pierwszym nowojorskim maratonie, który bez inspiracji, miłości do biegania, determinacji i pasji wyłącznie tego jednego człowieka z pewnością by się nie odbył.

runeasier_fred_lebow_3
Maraton w Nowym Jorku, obecnie będący jednym z największych na świecie, to przede wszystkim historia Freda Lebow, rumuńskiego emigranta z przyciętą brodą i kolarską czapeczką na głowie. Swoim biegowym marzeniem przyczynił się do spopularyzowania maratońskich biegów na całym globie. Tym bardziej jest to niesamowite, iż zrobił to właściwie nie mając pieniędzy. Wierzył, że bieganie potrafi odmieniać ludzi, czyni życie lepszym i przyjemniejszym. Trzeba umieć jedynie temu się oddać.

runeasier_fred_lebow_4
Fred Lebow, twórca maratonu nowojorskiego, zmarł 9 października 1994 roku, w nowym Jorku, na raka mózgu w wieku 62 lat. Trzy lata wcześniej poddał się operacji, po której przebiegł jeszcze cały dystans nowojorskiego maratonu u boku fantastycznej biegaczki, dziewięciokrotnej zwyciężczynu NYC Marathon, Grety Waitz. Uroczystości pogrzebowe Lebowa, które miały miejsce na mecie nowojorskiego maratonu, zgromadziły 3000 osób, najwięcej od czasu śmierci Johna Lennona.

thank you so much…

Łukasz Pura, Run Easier

palce lizać i na trening

runeasier_pasta_z_baklazana_1
Oto moja kolejna, smakowita i prosta propozycja specjalnie dla zabieganych. Od kiedy zrezygnowałem z masła, chętnie stosuję przeróżne pasty, z którymi można szybko przygotować kanapki. Osobiście, najbardziej lubię je z ciemnym pieczywem i dużą porcją świeżych warzyw. Jednak pasta z pieczonego bakłażana komponuje się równie doskonale z soczystym, dojrzałym granatem i odrobiną sezamu. Przygotowanie jej wymaga absolutnego minimum. Zapieczonego bakłażana należy zblendować z oliwą, czosnkiem, sokiem z cytryny i ulubionym ziołami. Ja użyłem szałwii, ale świetnie smakuje także z pietruszką, lub miętą. Doskonałym rozwiązaniem jest dodanie posiekanych orzechów. Na koniec należy jeszcze doprawić wszystko pieprzem i solą, a po wszystkim już tylko palce lizać i na trening. ;)

runeasier_pasta_z_baklazana_3

 

runeasier_pasta_z_baklazana_4

ENJOY YOUR MEAL!

Łukasz Pura, Run Easier

SZCZĘŚCIE W ZASIĘGU NÓG

runeasier_szczescie_w_zasiegu_nog

Każdy z nas ma świadomość i wykazuje chęć bycia szczęśliwym. Bez względu na kulturę, miejsce, pochodzenie, język i czas jest to wspólna potrzeba wszystkich ludzi. Człowiek jest przede wszystkim człowiekiem, ze wszystkimi swoimi najgłębszymi pierwotnymi pragnieniami, w tym szczęścia.

Już w życiu płodowym, choć jeszcze nieświadomi, wszyscy instynktownie oczekujemy poczucia bezpieczeństwa, które w tych pierwszych chwilach można przyjąć, jako synonim szczęścia. Prócz potrzeby bezpieczeństwa, pierwszym i niezbędnym skutkiem życia jest także ruch. Prawidłowy rozwój układu nerwowego, bez rozwiniętego jednocześnie układu ruchu, okazuje się niemożliwy. Wobec tego, już od siódmego tygodnia życia płodowego, ruch i odpoczynek po nim – regeneracja, determinują nie tylko najbliższe miesiące, ale całe życie człowieka.

Człowiek, aby się rozwijać musi cały czas się ruszać.

Już w czasach antycznych starożytni Grecy przywiązywali do kultury fizycznej wielką wagę. Sport znany był także w kulturze kreteńskiej, w jednej z najstarszych cywilizacji epoki brązu. Jednak w antycznej Grecji, kultura fizyczna była jednym z podstawowych elementów kształcenia i wychowania. Choć pierwotnie, celem uprawiania sportu nie była rywalizacja w zawodach, a przygotowanie do służby wojskowej, to z czasem, sukcesywnie sport stawał się przede wszystkim rywalizacją siły i charakterów podczas Igrzysk Olimpijskich. Najczęściej rozgrywanymi dyscyplinami były między innymi biegi na dystansie krótkim, długim oraz długodystansowe. W konsekwencji, w świadomości Greków zaczęło potęgować przekonanie, iż rozwijając ciało wpływają także na swój umysł. Według Platona, człowiek powinien dążyć do osiągnięcia harmonii, równowagi pomiędzy ciałem, a umysłem. Oba te elementy są ze sobą integralne i od siebie precyzyjnie zależne. Kiedy ciało jest w złym stanie, umysł również cierpi, jednak kiedy rozwijamy ciało, wpływamy także pozytywnie na nasz umysł.

Czyż osiągnięcie równowagi i harmonii pomiędzy ciałem, a umysłem nie daje poczucia spokoju, czyli szczęścia?

“Jeśli masz ciało – jesteś sportowcem”. Parafrazując maksymę Billa Bowermana – legendy, trenera biegania, jak również propagatora joggingu, biegania amatorskiego, można rzec, iż skoro masz nogi – jesteś już biegaczem.

Tak niewiele trzeba, aby poczuć się szczęśliwszym. Wystarczy zasznurować na nogach wygodne buty, po czym wyłącznie biec przed siebie. Nie ma potrzeby martwić się co dalej, ponieważ zadba o to w dużej mierze mechanizm ruchu oraz fizjologiczny człowieka. Nie ma powodów także, aby dbać o cel, bo ważniejszy jest stan świadomości, który osiąga się dzięki bieganiu. Już w krótkiej perspektywie trudno jest oprzeć się wrażeniu, że prócz wzrostu kondycji fizycznej, umysł również wykazuje zwiększoną aktywność. Równowaga pomiędzy ciałem, a umysłem, uczucie spokoju, sprawiają, że szczęście, choć niematerialne staje się wyjątkowo realne. Z każdym kolejnym dniem, z każdym kolejnym pokonanym kilometrem narasta przekonanie, że dzięki bieganiu zachodzi niezwykła przemiana – człowiek staje się lepszy – wrażliwszy, przejawia więcej empatii, jest zdrowszy, a w konsekwencji szczęśliwszy. Bieganie jest swoistą filozofią. Zajmuje umysł na tyle, iż jest wręcz aktem kontemplacyjnym, bez względu na kłębiące się podczas biegu myśli. Skoro może być filozofią, to jest także aktem intelektualnym, który każdy przeżywa na swój sposób, bardzo osobiście.

Być może dlatego, bez względu na kulturę, miejsce, pochodzenie, język i czas miliony ludzi na całym świecie wychodzą ze swoich domów, aby biegać. Wszyscy mamy głębokie pragnienie szczęścia.

Łukasz Pura, Run Easier

runner’s review: Electric Guest – Mondo

RunEasier_Electric_Guest_Mondo

Trudno jest mi jednoznacznie zdefiniować własne muzyczne preferencje. Potrafią być bardzo różne, nawet skrajne, ale zawsze pozostają w dobrym guście. Często powtarzam, że nie mam ograniczeń moralnych, co nie jest jednoznaczne z brakiem moralności,  ale dźwigam za to ciężar tych estetycznych. One determinują pośrednio także moje muzyczne wybory. Kiedy biegam słucham równie często kompozycji Olafura Arnaldsa, co utworów Electric Guest. Wbrew pozorom nie jest im do siebie bardzo daleko. Słuchając Arnaldsa, jak również Electric Guest można przecież biegać. I choć wrażenia pozostawiają różne, to zawsze są wyjątkowe.

Przywykliśmy do słuchania muzyki w zapadającym się fotelu, jadąc tramwajem do pracy, czy też w podróży samochodem, ale zupełnie innych odczuć dostarcza słuchanie w trakcie biegania. Podczas biegu reagujemy inaczej. Zdecydowanie większe dotlenienie mózgu wyostrza nasze zmysły. Odmienia się percepcja nas samych, otoczenia, ale także muzyki, której w trakcie słuchamy. I nie jest to z pewnością przerysowana rzeczywistość, postrzegana w intensywniejszych, nienaturalnych barwach, gdyż właśnie ruch, z wszystkimi swoimi pozytywnymi skutkami, jest niezbędny człowiekowi do życia. 

Dlatego, na moim blogu, chciałbym się dzielić z Wami recenzjami płyt, których słucham biegając. Napisane z perspektywy biegacza – w kontekście biegania – dla biegaczy.

Po publikacji poprzedniego postu czuję się zobowiązany rozpocząć od albumu Mondo, grupy Electric Guest.  Nie bez powodu w „This Is My World” wykorzystałem utwór „This Head I Hold”, gdyż cała płyta sprawia wrażenie skomponowanej i nagranej wręcz z pulsometrem. To rzeczywiście świetny album, do samotnego słuchania w fotelu, w gronie znajomych, jak również, co najbardziej dla nas frapujące, do biegania. Oczywiście nie spodziewajcie się, że wszystkie utwory na płycie, jak wspomniane „This Head I Hold”, czy „The Bait”, to swoiste powersongi. Jednak dzięki temu, po dużej dawce muzycznej energii jest czas na wytchnienie, choćby w krótkiej, choć uroczej piosence „American Daydream”, gdzie w refleksyjnym nastroju, krok za krokiem, można kontemplować gęsto, choć powoli sączące się dźwięki.

Album Mondo został zarejestrowany w kwietnu 2012 roku, w Los Angeles. To debiutanckie wydanie istnejącej od 2010 roku grupy Electric Guest, którą tworzą przede wszystkim Asa Taccone i Matthew „Cornbread” Compton. Urzekające brzmienie, przypominające czasy butów do biegania z przed kilkudziesięciu lat, nadał płycie Danger Mouse.

Dla mnie album Mondo jest już biegowym evergreenem. Dziesięć, nie licząc bonusów, skrojonych na miarę biegacza utworów, świetnie dopasowujących się do biegowego rytmu i tempa.

POLECAM!

Łukasz Pura, Run Easier

oatmeal with fresh fruits

runeasier_owsianka_1

Kiedy kilka miesięcy temu przygotowywałem te zdjęcia, na zewnątrz dominowała zdecydowanie odmienna aura. Było znacznie cieplej i więcej słońca. Wtedy zwykle nie chcę pamiętać, że wraz ze zmianą pory roku, sezon moich ulubionych orzeźwiąjacych owoców, też niestety będzie musiał się skończyć. Prócz odmiennej aury za oknem zmieniła się również moja definicja żywienia – odstawiłem wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego. Choć dzisiaj również nie wyobrażam sobie owsianki bez świeżych sezonowych owoców, to jednak zrezygnowałem z białego sera oraz krowiego mleka. Zastąpiłem je mlekiem roślinnym – owsianym, które szczególnie polecam lub migdałowym. Dziś już nie mam najmniejszych wątpliwości, że kuchnia wegańska jest znacznie zdrowsza i smaczniejsza.

runeasier_owsianka_2

 

runeasier_owsianka_3

 

runeasier_owsianka_4

 

runeasier_owsianka_5

 

runeasier_owsianka_6

BON APPETIT!

Łukasz Pura, Run Easier

BIEGANIE JAK VITIS VINIFERA

Chyba najlepsze w bieganiu jest to, że nigdy nie będzie się wiedzieć wszystkiego.

Ilekroć wychodząc na trening, pytam sam siebie, na jakim etapie treningowym jestem i czego mogę się spodziewać po najbliższych kilometrach. Chyba każdemu, kto choć trochę stara się regularnie biegać, nie jest obca sytuacja, kiedy z trudem przychodzi wciągnięcie na nogi biegowych butów, a jednak na przekór trening okazuje się wręcz fantastyczną przygodą. Niestety, też bywają takie, po których jest więcej wątpliwości, niż satysfakcji. Jednak w perspektywie całości i te z pewnością są znamienne. Bieganie to rzeczywiście frapująca przygoda z wszystkimi jej meandrami, po której z pewnością zawsze można się spodziewać dawki radości.

Trzeba jednak pamiętać, że mimo wielu głosów o prostocie tej dyscypliny, poniekąd słusznych, bieganie jest skomplikowanym i wymagającym procesem. Wymaga zaangażowania nie tylko w kontekście czasu, ale również wiedzy i wynikających z niej umiejętności. To przede wszystkim przygoda w głąb świadomości o własnym organizmie, z uwzględnieniem jego wszystkich psychofizycznych aspektów, gdzie każdy najdrobniejszy czynnik tegoż procesu w konsekwencji zaczyna mieć wielkie znaczenie. Począwszy od zdrowej, odpowiedniej diety, która jest kluczowym elementem dla wszystkich, również wśród osób niebiegających, poprzez odpowiednio dużą ilość odpoczynku między cyklami treningowymi, po jak najbardziej złożone aspekty treningu biegowego. Biegowy sukces, choćby na poziomie osobistym, także wymaga zaangażowania i poświęcenia.

RunEasier_bieganie_jak_Vitis_vinifera_1

Podobnie, jak w bieganiu, najlepsze, co można wiedzieć także o Vitis vinifera, jest to, że nigdy nie będzie się wiedzieć wszystkiego. To wyróżniający się równie wymagającym i złożonym procesem organizm, dla którego słońce, temperatura, woda, gleba i miejsce, w którym winna latorośl dojrzewa, mają zasadnicze znaczenie. Jak w przypadku innych roślin, tak w przypadku Vitis vinifera – matki i ojca niemal tysiąca różnych odmian zwanych szczepami, nadmiar słońca może spowodować wysuszenie, a niedostatek, że wystarczająco nie dojrzeją. Naturalną ich ochroną są liście dostarczające również w procesie fotosyntezy energii. Jednak kiedy jest ich zbyt dużo, trzeba je przerzedzić. Jeśli wytnie się ich za wiele, krzew straci możliwość pozyskiwania energii, natomiast zostawiając za dużo pozbywa się roślinę równomiernego dojrzewania. To tylko jeden, absolutnie podstawowy aspekt uprawy winnej latorośli wymagającej mnóstwa cierpliwości i uwagi. W istocie to bardzo skomplikowana i trudna uprawa. Wymaga fachowej wiedzy, umiejętności i zaangażowania, której finalnym produktem spodziewane są wysokiej jakości owoce.

Pozornie łatwe bieganie wymaga równie dużo miłości, cierpliwości, uwagi i niekiedy łez. To przede wszystkim ogromna pasja, czyli poświęcenie, co jest pierwszym i najważniejszym aspektem treningu biegowego. Mimo wszystkich przeszkód jakie pojawiają się na ścieżkach biegowych, należy o nich myśleć wyłącznie, jak o elementach większej całości, gdzie znaczenie każdego z osobna czynnika jest bardzo złożone oraz założone. W tym względzie najważniejsza jest systematyczność i wytrwałość, gdzie choćby zły, ale systematyczny trening jest z pewnością zdecydowanie lepszy od starannie zaplanowanego, ale konsekwentnie nierealizowanego. I choć w pozornym łatwym bieganiu nigdy nie będzie wiedziało się wszystkiego, to właśnie dzięki temu każdy ma możliwość poznać je na własny, bardzo indywidualny sposób. Tak oto rodzi się świadomy biegacz, którym zostaje się już na całe życie.

RunEasier_bieganie_jak_Vitis_vinifera_2

CHEERS!

Łukasz Pura, RunEasier

„PRE” | PRAWDZIWA LEGENDA

runeasier_steve_prefontaine_3

„Somebody may beat me, but they are going to bleed to do it”.
„Można mnie pokonać, ale by to zrobić, ten ktoś będzie musiał wypruć sobie flaki’.

Steve „Pre” Prefontaine

W życiu wszyscy potrzebujemy autorytetów, choć niestety nie wszyscy chcemy o nich opowiadać. Przyjmujemy to jako słabość, a przeciwnie to zwykle głębokie i przede wszystkim szczere historie mówiące wiele o nas samych. Zamykamy się w przestrzeniach własnych umysłów, jednak wierzę, że pomimo tego mamy swoich bohaterów, indentyfikujemy się z nimi i w trudnych chwilach pamiętamy, ile dla nas znaczą.

runeasier_steve_prefontaine_4

Steve „Pre” Prefontaine – powtarzam to sobie, jak mantrę, która przypomina mi o moich sportowych celach. „Pre” to niezaprzeczalna legenda biegów średnio i długodystansowych, bez której dziś nie wyobrażam sobie historii biegania, także w wymiarze amatorskim. Jako 18 latek przebiegł 5000 metrów w czasie 13:52.8, co ówcześnie było ekstatycznym doświadczeniem. W trakcie swojej kariery wygrał 120 ze 154 biegów w jakich startował. Osiągnął najlepsze czasy na wszystkich dystansach, od dwóch do dziesięciu kilometrów, ustanawiając siedem rekordów Ameryki. 

runeasier_steve_prefontaine_1

„A lot of people run to see who is faster. I run to see who has the most gust”.
„Wielu ludzi biega, aby przekonać się kto jest szybszy. Ja biegnę, aby sprawdzić, kto ma najwięcej odwagi”. 

Steve „Pre” Prefontaine

Wywoływał poruszenie nie tylko w Ameryce, ale również w Europie. Wyróżniał się obdarzoną charyzmą, czym dodatkowo podsycał atmosferę wokół siebie. Nazywano go Jamesem Deanem bieżni. Był równie niepokorny, jak hollywoodzki aktor. Poza nieposkromioną osobowością połączyła ich obu także śmierć, zaledwie w wieku 24 lat. Zginął w wypadku samochodowym 30 maja 1975 roku w okolicach Eugene, w stanie Oregon. Steve „Pre” Prefontaine… 

runeasier_steve_prefontaine_2

„Wybrańcy bogów umierają młodo – rzekł starożytny mędrzec; Dzięki temu unikają wielu innych śmierci: śmierci przyjaciół oraz,  jeszcze bardziej złowieszczej śmierci przyjaźni, miłości, młodości – wszystkiego co nas otacza”.

George Byron

Łukasz Pura, RunEasier

witaj / welcome / willkommen / здорово / bienvenue / benvenuto / bienvenido

RunEasier_witaj_welcome_bienvenido

Witam Cię na blogu poruszającym szeroko postrzegany temat biegania, które jest być może także Twoim sposobem na życie. Run Easier to szczypta dobrych smaków, przemądrzałych myśli, a wszystko to w lekkim biegowym stylu, …to make life easier.

Łukasz Pura, RunEasier

kim jestem?



Łukasz Pura
founder/blogger/musicologist/
sound designer/publicist/
climber/triathlete/
runner/

Prócz oddechu, miłości, wzruszeń
i estetycznych zachwytów
potrzebne jest mi także bieganie.
Na blogu Run Easier, w lekkim,
biegowym stylu, łączę swe pasje,
a wszystko w myśl idei
przyjemniejszego życia.
...to make life easier.

piszę, fotografuję dla: